- Krytykant Literacki
- Środowiskowe zasady wycen prac
- środowisko pracy Ergonomiczna lista
- środowisko, w którym żyjemy
- Środowisko moich marzeń
- środowisko Windows PE
- środowisko Java IRE
- środowisko zanieczyszczenia plaż
- środowiska Akty prawne
- środowisko naturalne zanieczyszczenia
- Środowisko programowania Java
Krytykant Literacki
5. Nie rozumiem o czym mówimy, bo nie używam nazwy zapisanej w ustawie. Dawno nie słyszałem tak żałosnego argumentu.
Raczej chodziło o wymyslanie sobie nazw i ww. ustawy.
Ustawy nie wymyśliłem, a nazwę taką stosuję*, bo tak. Prawdę mówiąc, to nie wiem, jaka jest teraz oficjalna, ale to i tak nie ma zadnego znaczenia. Natomiast mam pojecie o tym, o czym pisałem- czyli np. o tym,że nie ma konfliktu ksiądz-katecheta versus nauczyciel Wychowania.
-------------
*Zresztą nie tylko ja, bo jest to potoczna nazwa stosowana w środowisku nauczycieli, z tego co zauważyłem.
Na najbliższy zjazd należy przynieść (poza materiałami na planowe zajęcia):
1. Referaty z Łyżwiarstwa
2. Referaty z Wychowania zdrowotnego z ochroną środowiska (kto jeszcze nie oddał)
3. Konspekty z gier i zabaw (z gry lub zabawy, którą się prowadziło na zajęciach)
Mysle, ze bardzo ciekawy temat
Czy mozna zapobiec ich powstawaniu? Sprawic aby nie istnieli, nie zagrazali spoleczenstwu? W mysl zasady, ze lepiej zapobiegac niz leczyc?
Co pcha ich do zbrodni? Wina wychowania, genow, psychiki, srodowiska? Jak sadzicie?
Jesli juz seryjni mordercy sie pojawia to da sie ich leczyc?
I wreszcie... mamy im wspolczuc, bac sie, podziwiac, a moze jeszcze cos innego?
Wypowiadajcie sie
Może jesteś jednym z wyjątków, ale to co się dzieje między rodzicami a dziećmi to tragedia. Niewydolność wychowawcza rodziców, roszczeniowość wobec szkoły, którą obciąża się odpowiedzialnością za wszelkie błędy wychowawcze zaistniałe w środowisku rodzinnym, nadmierne ambicje rodziców. Większość współczesnych rodziców powinna przejść kursy opiekuńczo- wychowawcze, podobne istniały za Komuny.
Niestety i ja się z tym zgadzam
Choć nie generalizuję, bo mam też naprawdę świetnych rodziców
Najlepszym sposobem by uniknąć krzywdy ludzi w rodzinach patologicznych jest oddzielenie kata od ofiar(y). By owo oddzielenia miało charakter trwały tj. by kat nie zadawał krzywdy ofiarom potrzebne jest oddzielenie fizyczne, oraz prawne. Na prawne kościół nie zezwala bo to pono grzech.Ropzwodu nie ma. Rodzina "ocalona" ludzie cierpią-trudno, ale grzechu nie ma.
Powyższe wypowiedzi w piękny sposób wyrażają katolicką tolerancję.
Bicie dzieci jako środek wychowawczy znane jest od dawien dawna, i jest to skuteczny środek pod warunkiem ,że stosowany ostrożnie i z umiarem.
Nie insunuuje katolikom, że tłuką bachory bardziej niz inne religie jhest to problem społeczny, dotyczący ludzi bo najważniejszy jest człowiek a to czy katolik ,jehowy satanista czy wegetarianin jest w zasadzie bez znaczenia bo i wśród katoli i wśród satanistów znajdą się jednostki powiedzmy łagodnie aspołeczne. W każdym srodowisku, kraju,społeczeństwei, grupie, wspólnocie, sekcie. Statystycznie katolików w Polsce jest najwięcej, więc statystycznie najwięcej rodzin (w tym patologicznych) miało swój początek w katolickiej świątyni, co niesie za sobą pewne zobowiązania.
Po za tym jeśli na każde moje stwierdzenie, że kościół w danym przypadku zachowuje się nie całkiem w porządku reagujecie tak jakbym atakową Waszą wiarę to może lepiej od razu dać mi bana i po sprawie. Bo na każde moje sółwko widać obrażonych, ale jak ktoś obraża moją skromną osobę jest to przuyjmowane jako coś zwykłego , dobnrego i porządanego. To bardzo po katolicku mnoi drodzy.
Witam!!!
Pierwsze pytanie jest nieprecyzyjne! Chodzi o sprawy dydaktyczne czy wychowawcze?
Jeśli chodzi o drugie pytanie, to ludziom wydaje się przede wszystkim, że zawód nauczyciela to same plusy. Wolne wakacje, ferie, święta... To dzień nauczyciela, kwiaty, prezenty itd. Nikt nie bierze pod uwagę, że w klasie jest ponad dwadziestu czasem trzydziestu uczniów, którzy wywodzą się z różnych srodowisk, wynoszą z domu rózne wartości, czasem nie mają żadnych wartości.. nie mają autorytetów, nie chce im się uczyc... Oczywiście nie mogę generalizować, bo to znikoma liczba... Najłatwiej im osądzać.. "jeśli sobie nie radzisz, to zmień zawód".. to tak, jakby rodzicom powiedzieć, że skoro nie mogą sobie poradzić z dzieckiem, to niech oddadzą do adopcji.. Ogólnie obraz nauczycieli i w oczach uczniów i w oczach rodziców zmienił się na minus...
chcę napisać o rodzinach wegetariańskich, jako środowisku wychowawczym.
Bardzo ciekawy temat! Drąż i pytaj, a nuż się burza mózgów zrobi i cóś ciekawego z niej wykluje! Ja nie spotkałam się z żadnymi opracowaniami na ten temat, więc masz szanse na przecieranie szlaków
Wiec dlaczego wolna wole Bóg nie dal wszystkim (patrz: seryjni mordercy sa jej pozbawieni)? W jakims sensie mamy wolna wole, ale nie do konca. Przeciez Bóg kaze nam robic mnóstwo rzeczy (chodzenie do kosciola, modlenie sie rano i wieczorem) i wielu nam zabrania. Zabrania nam takze prawo. Nie mówie, ze to zle, ale jednak nam zabrania. Tak wiec daje nam wolna wole i jednoczesnie nie do konca pozwala nam z niej korzystac.
Religia to najczesciej sprawa wychowania, gdybyscie urodzili sie w innym miejscu, moze bylibyscie np. buddystami. Zdarza sie, ze ludzie zmieniaja wiare, ale to dzieje sie raczej rzadko, wiec co decyduje o tym czy wierzymy? Wychowanie na pewno w jakims stopniu, takze srodowisko. To dla mnie troche dziwne. Uwazam, ze kazdy powinien miec mozliwosc wyboru: moja rodzina nie wie, ze nie wierze w Boga, nie boje sie ich reakcji (wiem jaka bedzie), ale im nie powiedzialam. Ostatnio ciotka zapytala mnie czy wierze w zycie po smierci. Bezpiecznie odpowiedzialam, ze nie wiem w co wierze, a ona zbulwersowana: "Jak to? Przeciez chodzisz na religie" i takie tam, tak jakbym sama nie mogla zdecydowac w co wierze. Mam do tego prawo!!!!!
Justyna, ucieszyłam się z wypowiedzi Siergieja bo jego zdanie w pełni pokrywa sie z moim , natomiast w naszym Kraju dominuje pogląd , że to jaki będzie pies zależy przede wszystkiem od wychowania i że tylko my go kształtujemy. Oczywiście że środowisko kształtuje , dostosowuje reakcje, pewne cechy może rozwinąć i uwypuklić, inne nawet utajnić,
ale nie zmienia.. geny " siedzą w psie" i ujawniają się w odpowiednich sytuacjach i warunkach....I tu znowu się zgadzam z Siergiejem, wytresować można zawsze i każdego psa, tylko pytanie "PO CO" , i dlaczego tracić czas z jedną rasa jeżeli przez ten czas można wyszkolić dwa psy innej rasy"
A CO pies dziedziczy po przodkach, po którym z nich , do którego pokolenia , i w jakim stopniu ? , to już inna i nie jednoznaczna sprawa,
ta składanka ujawnia się różnie nawet przy powtarzanych skojarzeniach tych samych par, a co dopiero przy zmianie partnerów.
Specjaliści genetycy próbują tłumaczyć prawdopodobieństwa dziedziczenia, umaszczenia , przekazywania poszczególnych cech, chorób genetycznych, charakteru ( ? ) etc, ale tak naprawdę to tylko na podstawie obserwacji w praktyce można przeprowadzić najbardziej wiarygodną analizę.
Za przykład mogę podać różnice w charakterach , temperamentach i wyglądzie rodzeństwa wychowywanego w tej samej rodzinie /człowiek / , różnice w charakterach moich psów wychowywanych przecież tak samo , oraz trudności w wyeliminowaniu dysplazji u psów wielu ras, pomimo wieloletniej i ścisłej kontroli psów hodowlanych / ON, Mastino Napoletano, etc /
Oczywiście moja znajomość genetyki jest b. ogólna, a podstawą opinii wieloletnie obserwacje , tym bardziej cieszy mnie że Siergiej myśli podobnie.
„Zielone Słońce” pod wodą
Powódź, która dotknęła w ostatnich dniach Kraków zalała również magazyn sprzętu harcerzy ze Szczepu „Zielone Słońce”, działającego przy Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie. Pomimo wysiłku i prób ratunku nasza baza sprzętowa znalazła się pod wodą. Sprzęt biwakowy oraz ciężki sprzęt obozowy zatonął na cztery dni w ściekach, które wydostały się z kanalizacji. W wyniku tego nasi harcerze zostali bez sprzętu umożliwiającego wyjazdy na biwaki, zloty i obozy, a tym samym pozbawieni możliwości rewalidacji i rehabilitacji w warunkach polowych. Sprzęt gromadzony latami (50 lat działalności środowiska) został zniszczony prawie w całości. W związku z tym kadra Szczepu zwraca się do wszystkich, którzy zechcieliby nam pomóc o przekazywanie dla naszych harcerzy sprzętu biwakowego oraz mundurów harcerskich. Może w niejednym domu takie rzeczy zalegają, a nam są niezbędne do działania.
Na chwilę obecną najbardziej są nam potrzebne:
Śpiwory
Materace, karimaty
Namioty
Plecaki
Stoliki, ławeczki, krzesła turystyczne itp.
Jest również możliwość przekazywania środków pieniężnych z przeznaczeniem na odbudowanie naszego magazynu i zakup nowych mundurów. Przed nami Akcja Letnia. Planowaliśmy obóz nad morzem dla harcerzy niewidomych i słabo widzących naszego Szczepu. Bez Waszej pomocy będzie nam ciężko. Wasza pomoc pozwoli nam kontynuować pracę rehabilitacyjną i wychowawczą metodą harcerską w środowisku dzieci niepełnosprawnych Nieprzetartego Szlaku.
Kontakt:
Komendant Szczepu „Zielone Słońce” – Agnieszka Nawrocka tel. 509-260-979. e-mail: agnieszka.nawrocka@zhp.net.pl
Numer konta:
ZHP Hufiec Kraków-Podgórze Szczep „Zielone Słońce”
64 1240 4432 1111 0000 4729 6440
Z dopiskiem: „Magazyn Szczepu”
Czuwaj!
Kadra Szczepu „Zielone Słońce”
przekaż proszę dalej...
Afroditte jesteś wspaniałą nauczycielką. Już sam fakt, ze roztrząsasz problem wskazuje, że żyjesz swoja pracą, a na dodatek jesteś skłonna się rozwijać. Miedzy wierszami jawi się osoba zdecydowana, kreatywna, ale też z lekkim dystansem do samej siebie. Szczerze gratuluję.
Tak cię odbieram. Ja wciąż poszukuję nowych informacji, nowych pomysłów jak znaleźć się w życiu szkolnym. Dlatego pytam, próbuję stawiać problem w innym świetle aby rozmówca pomógł mi znaleźć drogę do najlepszych odpowiedzi. Niektórzy odbierają to jako atak, podważanie ich kompetencji. takie osoby są słabe, niepewne swoich przekonań. Uciekają od rozmowy, bo brak im argumentów. Trudno.
Teraz w punktach.
1. Jak zauważyłaś funkcjonujemy w odmiennych realiach związanych ze szkolnym systemem oceniania zachowania. Jak najbardziej jestem za tym aby większy nacisk położyć na odpowiedzialność ucznia. Dobrze, że za przewinienie istnieje możliwość realnej kary. Tak powinno być zamiast dość abstrakcyjnych punktów. Jednak funkcjonujemy w określonym środowisku prawnym i dlatego zauważyłem, że "kozę" którą zaproponowałaś jest nadużyciem.
Czemu dyby opatrzyłaś emotką shock?? Co za różnica dyby, a "koza"?
2. Proponowałem ci aby w miejsce kozy jako formy bezczynnej izolacji wprowadzić zajęcia "terapeutyczne", więc nie mów, że uprawiam tylko krytykanctwo.
3. Proponowałem spróbować dotrzeć do źródła takiego zachowania tego ucznia. Też wrzuciłaś to poza nawias.
4. Piszesz, że uczeń znowu sie wdał w bójkę, więc system kar nie jest efektywny. Walczy ze skutkami, a nie dostrzega przyczyn. To tak jak na katar kupić sobie paczkę chusteczek. Nos się wytrze, ale do uzdrowienia to nie prowadzi. więc patrz punkt 3.
5. Nie mogę ci zaproponować konkretnych kar, bo ja w ten sposób nie rozwiązuję problemów wychowawczych. mogę podsunąć ci listę zadań, które uczeń MOŻE wykonać w ramach rekompensaty wykroczeń. Podkreślam może, bo od niego zależy czy chce sobie zbilansować swoje punkty z zachowania. Oczywiście moim zadaniem jest motywować go do takich działań, ale nie mogę go do nich zmuszać. Przymus to po części wpajanie przekonania o prawie dżungli i śmieszy mnie, że miwues jako doświadczony pedagog tego nie dostrzega, gdy proponuje agresję jako metodę wychowawczą. Przy okazji wpycha cię w rolę strażnika więziennego.